O autorze
Rocznik ’80. Od 2001 roku aktywnie działa na rzecz praw lesbijek, gejów, biseksualistów i osób transpłciowych.

Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, Szkoły Praw Człowieka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Szkoły Liderów Organizacji Pozarządowych.

Od 2004 do 2012 roku członek zarządu Kampanii Przeciw Homofobii, w tym w latach 2010-12 prezes zarządu. Pełnił funcję członka zarządu ILGA-Europe (Europejskiego Regionu Międzynarodowego Stowarzyszenia Lesbijek, Gejów, Biseksualistów, Osób Interseksualnych i Transpłciowych) z siedzibą w Brukseli (2006-10).
Pomysłodawca oraz prezes (2012-14)LGBT Business Forum.

W latach 2011-14 członek Ruchu Palikota/Twojego Ruchu. W 2011 kandydował z warszawskiej listy Ruchu Palikota do Sejmu, a w 2014 roku w wyborach do Parlamentu Europejskiego z warszawskiej listy Europa+ Twój Ruch.

Kocha europejskie i niezależne kino, śpiewające kobiety (bez pamięci Adele), Hiszpanię, Facebooka, swoją kotkę Lunę i psa Guzika.

Więcej: Wikipedia

Unia Europejska to nasza polisa na gorsze czasy

Pamiętam moje podekscytowanie w pierwszym dniu referendum 7 czerwca 2003, któremu towarzyszyła niepewność, czy będzie odpowiednia frekwencja i czy głosowanie będzie ważne. Od rana wyglądałem przez okno bloku na Woli Duchackiej w Krakowie, gdzie podczas studiów mieszkałem i patrzyłem ile osób podąża do pobliskiej szkoły. Następnego dnia nie było mnie już w Polsce, byłem już w Irlandii.

"Na Wyspy" nie było wtedy łatwo dotrzeć. Najpierw pojechałem autokarem z Krakowa do Frankfurtu, a później tanimi liniami, których jeszcze w Polsce wtedy nie było – poleciałem samolotem do Cork.

Wtedy w 2003 roku doświadczyłem co to znaczy być spoza Unii. Pracowałem na czarno, bez ubezpieczenia społecznego, w obawie przed kontrolą. Gdy musiałem iść do lekarza oberwałem mocno po kieszeni. Jednak dla 23-latka to były szczegóły, najważniejsza była studencka letnia przygoda i możliwość dorobienia.

Rok później, dokładnie miesiąc po wstąpieniu Polski do UE ponownie pojechałem do Cork i był to już inny, lepszy świat! Pierwszego dnia poszedłem do urzędu, gdzie dostałem numer PPS (irlandzki NIP), założyłem konto w banku i podpisałem umowę z moim pracodawcą. Zmieniło się jeszcze jedno. W mojej restauracji, w której rok wcześniej pracowali przeważnie Irlandczycy, teraz 80 procent pracowników to byli Polacy i Litwini.

Nie zostałem za granicą, jak wielu moich przyjaciół, którzy nigdy już nie wrócili. Nawet kryzys w Irlandii w 2010 nie zachęcił ich do powrotu.

Doświadczenie pracy w innym kraju UE i możliwość swobodnego przemieszczania to najczęstsze doświadczenie, jakie mają Polki i Polacy z Unią Europejską. Jednak nie możemy zapomnieć, że Unia Europejska stanowi 80 procent prawa obowiązującego w Polsce. I co najważniejsze jest naszą polisą na gorsze czasy, zarówno w sprawach gospodarczych, jak i politycznych.

Bardzo szybko, bo już w 2005 roku okazało się, iż ta polisa będzie nam potrzebna. W Polsce do władzy doszły Prawo i Sprawiedliwość, Samoobrona i Liga Polskich Rodzin. Wicepremier Roman Giertych rozpoczął swoją krucjatę walki z „ideologią homoseksualną”, przy wsparciu Młodzieży Wszechpolskiej i aplauzie części Kościoła Katolickiego. To Unia Europejska była gwarantem tego, że pomysły polityków skrajnej prawicy i konserwatywnej prawicy się nie zrealizowały. W tym czasie Parlament Europejski wydał 3 rezolucje przeciw homofobii w Europie, w przygotowaniu których, jako przedstawiciel Kampanii Przeciw Homofobii brałem udział. Wielu polityków z krajów UE otwarcie krytykowało władze Polski. Dziś na szczęście pomysły Giertycha o zwalnianiu nauczycieli gejów, czy lesbijek to już tylko ponure wspomnienie.

Także w 2014 roku nasza obecność w Unii Europejskiej, obok obecności w NATO jest naszą polisą, gdy zagrożenie płynie z zewnątrz, a nasz sąsiad – Ukraina przeżywa poważny kryzys. Dzięki takim pomysłom jak „unia energetyczna” możemy zadbać o nasze bezpieczeństwo. Nasz głos na arenie międzynarodowej, wspólnie z pozostałymi 27. krajami UE ma o wiele większą siłę i znaczenie.

Myślę, że dobrze wykorzystaliśmy ostatnie 10 lat, ale to nie znaczy, że nie popełnialiśmy błędów. Zachłysnęliśmy się pieniędzmi z Unii, a zapomnieliśmy że Unia to projekt społeczny, polityczny, który ma zbliżać do siebie wszystkie obywatelki i obywateli UE. Przecież gdy Robert Schuman zaplanował przyszłą Unię Europejską, miała być ona polisą, aby nigdy w Europie nie powtórzyła się już wielka wojna.
Trwa ładowanie komentarzy...