We wtorek złożyliśmy z Ygą Kostrzewą pozew w trybie wyborczym skarżąc spot Solidarnej Polski. W naszym pozwie uznaliśmy, że film wyborczy z udziałem Beaty Kempy narusza nasze dobra osobiste, jako kandydatów w tych wyborach i jako osób nieheteroseksualnych, których homoseksualna orientacja psychoseksualna jest powszechnie znana i które od wielu lat działają na rzecz praw osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych). Dodatkowo spot ten jest dyskryminujący w rozumieniu art. 18 ust. 1 Ustawy o radiofonii i telewizji, co potwierdziła Telewizja Polsat całkowicie wstrzymując emisję spotu.
W swoim orzeczeniu Sąd Okręgowy w Warszawie odniósł się wąsko tylko do art. 111 Kodeksu wyborczego stwierdzając, że przekaz wyborczy musi zawierać weryfikowalne dane, które można uznać za nieprawdziwe. Sędzia umyła ręce i stwierdziła: - Nie można stwierdzić, czy hasło „Nie dla homo” jest prawdą czy fałszem. I oddaliła pozew.
Ten wyrok pokazuje, że cały czas można w Polsce bazować na niechęci do pewnej grupy społecznej i mówiąc czerwonymi, drukowanymi literami NIE DLA HOMO w spocie, który jest emitowany na dodatek w darmowym czasie wyborczym, w bezczelny sposób budować swój kapitał polityczny na niechęci do wybranej grupy społecznej.
Zdecydowaliśmy się z Ygą nie składać zażalenia na orzeczenie sądu, póki w Polsce nie ma ustawy penalizującej mowę nienawiści w zderzeniu z wymiarem (nie)sprawiedliwości nie mamy szans. Dzięki pomocy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka złożyliśmy skargę do Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jana Dworaka z prośbą o interwencję. (Szczegóły: http://szypula.eu/?p=224)
W tej historii są pocieszające wnioski. W dalszej perspektywie nienawiść się nie opłaca. Przekona się o tym w niedzielę Janusz Korwin-Mikke i jego Nowa Prawica, która na nienawiści do kobiet nie zbuduje poparcia i nie zdobędzie żadnego mandatu. Na nienawiści do lesbijek i gejów nie skorzysta też Solidarna Polska i także nie zobaczymy jej przedstawicieli w Parlamencie Europejskim.
