Janusz Palikot nas zdradził, czyli 3 powody mojego odejścia z Twojego Ruchu

Konferencja prasowa w przeddzień wyborów parmalentarnych w 2011 roku
Konferencja prasowa w przeddzień wyborów parmalentarnych w 2011 roku
Wybory samorządowe 2014 to kompletny krach Twojego Ruchu. Radość partii ze zwycięstwa Roberta Biedronia w Słupsku jest przedwczesna. Po pierwsze Robert Biedroń nigdy nie był członkiem partii Janusza Palikota, a po jego odejściu do słupskiego ratusza klub parlamentarny Twojego Ruchu stopnieje do 15 członków. Nie odchodzę jednak z Twojego Ruchu, dlatego, że partia przegrała wybory samorządowe (to było pewne już po wynikach wyborów do Parlamentu Europejskiego), ale dlatego, że Janusz Palikot sprzeniewierzył się głoszonym przez siebie zasadom. Moje 3 główne zarzuty to: 1. Brak przejrzystości finansowej, 2. Brak demokratycznych zasad wewnątrz partii i last but not least 3. Ciągłe zmiany poglądów lidera i tego, czym ma być Twój Ruch.

Pierwszy zarzut - Brak przejrzystości finansowej. Dodałbym też nepotyzm. Ruch Palikota po wygranych wyborach w 2011 do opublikowania tekstu we WPROST wypłacił blisko 2 miliony złotych synowi skarbniczki i członkini zarządu partii Danuty Wójcik, którego firma ArtGraf (jednoosobowa działalność gospodarcza) przygotowywała system zarządzania partią o nazwie "e-Partia". Czym miała być e-Partia? Według oświadczenia Twojego Ruchu to "zintegrowany system przetwarzania danych członków partii, narzędzia komunikacyjno-administracyjne (wideo, audio, sms, dokumenty, uchwały, głosowania jawne, kalendarz grupowy oraz call center), dostępne dla każdego działacza Twojego Ruchu." Dodatkowo miały zostać przeprowadzone szkolenia z zakresu obsługi systemu w 41 okręgach wyborczych.



Już sam fakt, że partia polityczna może bez przetargu wydać 2 miliony publicznej dotacji dla jednego podmiotu gospodarczego, to powód do wprowadzenia zmian prawa dotyczącego finansowania partii. Rzecz, która jednak nie mieści się już w żadnych standardach to fakt, że bez przetargu wybiera się firmę, której właścicielem jest syn członkini zarządu partii, która bezpośrednio zajmuje się finansami partii.

Kolejna rzecz. System e-Partia na pewno nie jest wart 2 milionów złotych. Wiem, co piszę jako wiceprzewodniczący klubu Warszawa Praga-Południe miałem (do przedwczoraj) do niego dostęp. e-Partia to zwykła baza danych członków, gdzie nawet nie są na bieżąco ewidencjonowane składki członkowskie. Poprzez e-Partie nie są prowadzone żadne wideoczaty pomiędzy członkami partii na żadnym szczeblu. W e-Partii kompletnie nie znajdziecie protokołów ze spotkań klubów (kół) partii, ani uchwał przez nie podjętych. Przez wiele lat, jako pracownik agencji PR pracowałem na systemach CMS, które były dużo bardziej zaawansowane i wielokrotnie tańsze!
Partia po publikacji we WPROST powołała zespół do spraw wyjaśnienia finansowania tego systemu. Jednak od 3 miesięcy nic w tej sprawie się nie wydarzyło. Dosłownie NIC.

Drugi zarzut - Brak demokratycznych zasad wewnątrz partii. Skupię się na jednym tylko przykładzie. Wyrzucenie z partii Przewodniczącego Rady Programowej prof. Jana Hartmana za jego felietnon na blogu Polityka.pl.

Ustalmy fakty. Filozof, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, na blogu Tygodnika Polityka, na którym co tydzień zamieszcza swoje felietony publikuje niezrozumiały dla mnie tekst, którego przesłanie brzmi, że być może idąc przykładem Niemiec powinniśmy zmienić nasz stosunek do kazirodztwa. Tekst ten być może absurdalny nie podpisuje, jako członek Twojego Ruchu, ani nie publikuje tekstu w domenie twojruch.eu.

Wybucha festiwal oburzenia na Hartmana (dodam profesora filozofii, która zajmuje się także kwestiami etycznymi). Prawica z lewicą prześciga się, kto jest bardziej zażenowany tekstem i bardziej sprzeciwia się jego tezom. Ciekawe jest to, że mało kto go czytał bo redakcja serwisu Polityka.pl usuwa tekst. I tu pojawia się Janusz Palikot, który w porannej rozmowie telewizyjnej oznajmia, że Zarząd Krajowy partii tego samego dnia się zbierze i surowo postąpi ze swoim niesubordynowanym członkiem. Tak naprawdę sąd (kapturowy) się już odbył. Przekaz dla wszystkich był jasny. To już formalność Hartman na wieczornym zarządzie zostanie usunięty.

Statut partii przewiduje wiele możliwości ukarania swojego członka. Można od niego zażądać wyjaśnień, można go zawiesić, czy usunąć z pełnionej funkcji. Usunięcie z członkostwa w partii to najsilniejsza kara i po nią właśnie od razu sięgnięto.

Jako członek partii zadałem sobie pytanie. Skoro można ot tak, dla poklasku mediów, działając na granicy statutu partii usunąć Przewodniczącego Rady Programowej, to co może taki gość jak ja? Otóż nie mogę NIC. Twój Ruch to niemalże własność Janusza Palikota ze statutem skonstruowanym tak, że jego władza jest absolutna. Oczywiście w SLD, PO i PiS sytuacja jest identyczna, ale ja nie byłem członkiem tamtych partii, tylko partii, która głosiła ZMIANĘ.

I kwestia trzecia - Ciągłe zmiany poglądów lidera i tego czym ma być Twój Ruch. Będąc członkiem Twojego Ruchu nie znasz dnia, ani godziny kiedy z partii lewicowej za sprawą swojego lidera już lewicowa nie będzie (przykład koalicji Europa+ Twój Ruch). Raz zapraszamy do współpracy Piotra Ikonowicza i ogłaszamy program socjalny. Chwilę później organizujemy z Łukaszem Gibałą konferencję, gdzie ogłaszamy gospodarczy liberalizm. Raz namawiamy Leszka Millera do wspólnego startu w wyborach, żeby po nich całkowicie od lidera SLD się odciąć i powiedzieć: - Nigdy więcej.

I tu dochodzimy głównej mojej konkluzji, czyli słów które Janusz Palikot wypowiedział po exposé premier Ewy Kopacz: - Chciałem powiedzieć Pani premier: jak Boga kocham, żałuję, że Pani nie rządzi od 2007 roku. Naprawdę, nie żartuję. Więcej: gdybym w 2010 roku wiedział, że doczekam takiego premiera i takiego expose, to bym nie wyszedł z Platformy w 2010 roku.

Nie mogę pojąć jak partia opozycyjna może poprzeć rząd w pracach którego nie uczestniczy i nie ma w nim ani jednego ministra. Zastanawiam się, czy Janusz rozumie czym jest koalicja, a czym opozycja. Wotum zaufania to wyjątkowy moment, gdy kluby popierając rząd biorą za jego pracę odpowiedzialność!

Wracając do słów wypowiedzianych przez Janusza Palikota. Odebrałem je jako zdradę. Zdradę takich ludzi jak ja, którzy w 2011 roku przyszli z różnych środowisk do byłego wiceprzewodniczącego klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej i byłego wydawcy prawicowego Tygodnika Ozon i autentycznie uwierzyli w jego przemianę i dobre intencje, aby zmieniać Polskę.

Jednak 1 października 2014 słyszę od lidera własnej partii, że gdyby w 2010 roku wiedział, że doczeka takiego premiera i takiego exposé, to by nie wyszedł z Platformy w 2010 roku. Janusz, gdybym ja i inni chcieli należeć do lepszej Platformy Obywatelskiej, to byśmy się do niej w 2011 roku zapisali i byśmy ją zmieniali od środka! Nie zapisałem się do PO, bo ta partia wspiera wartości i postawy światopoglądowe, z którymi się całkowicie nie zgadzam.

Nie można działać w organizacji, której cele tak często się zmieniają. Skoro my członkowie nie nadążamy, to co mają powiedzieć nasi wyborcy? Zresztą nasi wyborczy już Twojemu Ruchowi powiedzieli w wyborach samorządowych, co myślą o partii i jej kandydatach. I jeden Robert Biedroń tu wiosny nie czyni. Robert wygrał dzięki niezwykłej determinacji i ciężkiej pracy, a nie przy wsparciu Twojego Ruchu, lecz pomimo bycia członkiem klubu parlamentarnego TR.

Nie rezygnuję z działalności publicznej i czynnego zajmowania się polityką. Jednak od teraz będę tłumaczył się ze swoich własnych poglądów i działań, a nie za mojego byłego lidera.
Trwa ładowanie komentarzy...