Koalicja rządowa pokazała lesbijkom i gejom środkowy palec. Idę do Strasburga!

www.lex.pl
57 posłów i posłanek PO oraz 22 posłów PSL pokazało wczoraj Polkom i Polakom, którzy nie mogą zawrzeć małżeństwa, bo są w związkach z osobami tej samej płci środkowy palec. To przy wsparciu całego klubu PiS wystarczyło, aby w ogóle nie dopuścić do debaty parlamentarnej na temat ustawy o związkach partnerskich. Posłowie i posłanki uznali, że w ogóle nie warto zajmować się ustawą, która kilku milionom obywatelek i obywateli płacącym podatki ułatwiłaby życie. W tej kadencji nie ma już szans na powrót do tej kwestii, a w moim przekonaniu nie ma szans na ustawę i w przyszłej kadencji. Mamy zatem 5 lat do wyborów w 2019 roku, aby nie tylko przekonać społeczeństwo do naszych postulatów, ale sprawić, by wybierano do parlamentu osoby, które nie zmuszają innych do życia według tylko swoich wartości i dopuszczają pluralizm światopoglądowy. Ja zaczynam już dziś. Właśnie złożyłem skargę do Trybunału w Strasburgu na to, że polskie urzędy stanu cywilnego nie chcą mi wydać zaświadczenia, abym mógł zawrzeć małżeństwo za granicą, a konkretnie w Hiszpanii.

Moja sprawa ciągnie się od lata 2010 roku, gdy po 8 latach związku z José postanowiliśmy wziąć ślub w kraju, w którym się urodził i wychował. To wtedy wysłałem podanie do urzędu stanu cywilnego w Tarnobrzegu na Podkarpaciu, gdzie się urodziłem, o wydanie odpowiedniego zaświadczenia wymaganego przez urząd w Hiszpanii.



Ustalmy fakty. Od 2005 roku w Hiszpanii jest równość małżeńska, czyli dwie dorosłe osoby, bez względu na płeć, mogą zawrzeć małżeństwo. Obaj jesteśmy obywatelami Unii Europejskiej, która opiera się na zasadzie swobodnego osiedlania się i przemieszczania na terenie Unii. Prawo hiszpańskie przewiduje możliwość zawarcia małżeństwa przez obywatela Hiszpanii z innym obywatelem UE. Nasze małżeństwo z formalnego punktu widzenia byłoby nieważne w Polsce. Jednak byłoby uznawane w kilkunastu innych krajach UE.

Najpierw urząd stanu cywilnego w Warszawie, w której mieszkam od 10 lat, później rejonowy i okręgowy sąd dla Pragi, a na końcu w czerwcu 2014 roku sam Sąd Najwyższy (sprawa I CSK 484/13) odmówili mi wydania zaświadczenia, potwierdzającego, że jestem stanu wolnego.

O co tyle zamieszania? W formularzu, który się wypełnia, należy podać imię i nazwisko przyszłego małżonka. W moim przypadku jest to José Antonio, co jednoznacznie definiuje płeć mojego partnera. Mimo moich argumentów, że obaj mamy obywatelstwo Unii Europejskiej, że w Polsce to nic nie zmieni, że chcę tylko potwierdzenia stanu rzeczywistego, iż jestem stanu wolnego urzędy, a później sądy, odrzucały mój wniosek.

Głównym argumentem urzędów i sądów jest to, że polska konstytucja definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Instytucje te pozostały głuche na mój argument, że to będzie ślub według prawa hiszpańskiego. Państwo Polskie postępuje w moim przypadku według zasady: w Polsce nie możesz (wczorajsza decyzja Sejmu), to i za granicą ci nie pozwolimy.

Jednak nic nie jest w stanie powstrzymać ludzi, którzy się kochają. Mój dobry przyjaciel miał wspaniały ślub tego lata w Barcelonie z Alessandro i otrzymał dokument z polskiego USC. Jak? Zamiast Alessandro wpisał Alessandra, a przecież polski urzędnik nie ma możliwości weryfikacji, z kim naprawdę w przyszłości wstąpimy w związek małżeński. A co najważniejsze urzędnik nie ma prawa w ogóle ingerować w nasze życie uczuciowe, bo to nie jego rola! Inni radzą sobie jeszcze inaczej. Zamiast zaświadczenia o możności prawnej do zawarcia małżeństwa za granicą przez obywatela polskiego pomysłowe Polki i Polacy radzą sobie składając deklaracje ustne, bądź odpisy aktu urodzenia.

Tu pojawia się pytanie: dlaczego ja nie mogę postąpić tak samo? Odpowiedź jest prosta. Nie po to płacę podatki w tym kraju, żeby zmuszano mnie do poświadczania nieprawdy lub omijania przepisów. Oczywiście dla chcącego nic trudnego, ale dlaczego mam nie skorzystać z ustawowej ścieżki otrzymania takiego zaświadczenia? Nie chcę być obywatelem drugiej kategorii. Chcę tylko równych praw, jakie mają heteroseksualne Polki i Polacy!

W mojej skardze, którą wysłałem w tym tygodniu do Trybunału, powołuję się na następujące artykuły Europejskiej Konwencji Praw Człowieka:
• artykuł 8 – Prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego
• artykuł 12 – Prawo do zawarcia małżeństwa, który mówi, że „Mężczyźni i kobiety w wieku małżeńskim mają prawo do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny zgodnie z ustawami krajowymi regulującymi korzystanie z tego prawa.” (Hiszpania przewiduje taką możliwość!)
• artykuł 14 – Zakaz dyskryminacji.

Nie mam wyjścia – nie mogę bezczynnie czekać, aż posłanki i posłowie „pozwolą” żyć mi zgodnie z moim, a nie ich sumieniem. 25 lat, które minęły od demokratycznych przemian, to wystarczający czas, który daliśmy rządzącym. Jeśli nie możemy dojść naszych praw w Polsce, nie bójmy się tego robić w Strasburgu (Rada Europy) czy Luksemburgu (Unia Europejska), a kto wie może i Genewie (ONZ). Każda forma presji wewnętrznej i zewnętrznej przybliża nas do dnia, kiedy każda i każdy z nas będzie mógł zawrzeć związek małżeński z osobą, którą kocha.

Jeszcze 50 lat temu w USA istniały przepisy zakazujące zawarcia związku małżeńskiego pomiędzy kobietą i mężczyzną różnych ras. Dziś to jest nie do pomyślenia. Jestem przekonany, że tak samo będzie w przypadku małżeństw lesbijek i gejów. I to za mojego życia.

PS Skarga złożona w tym tygodniu to oczywiście praca zespołowa. Dziękuję Marcinowi Górskiemu i Piotrowi Krystoniowi z kancelarii Tataj Górski Adwokaci z Łodzi, Zofii Jabłońskiej i Pawłowi Knutowi z Kampanii Przeciw Homofobii oraz Dorocie Pudzianowskiej i Adamowi Bodnarowi z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Trwa ładowanie komentarzy...