Nie dajmy sobie wmówić, że Polacy są nieudacznikami!

http://ludziewolnosci.pl
Już dziś zacznijmy przygotowania do wielkiego święta. Tak święta. 4 czerwca będziemy świętować, a nie po prostu obchodzić 25 lat polskiej demokracji. 25 lat bez wojen, zamachów stanu, obcych wojsk, czy wojny domowej. Najspokojniejsze 25 lat od 1918 roku, a może od zawsze.

Cieszmy się naszą (jeszcze niedojrzałą) demokracją, (nierównomiernym) rozwojem, (słabą) klasą polityczną i emigracją (przynajmniej możemy podróżować i pracować w Europie bez wiz). Nie. Nie zwariowałem.


Nie mam wątpliwości, że w 1989 roku Polska była państwem upadłym, bez gospodarki, bez demokracji, pod obcą kontrolą. Krajem gdzie zamiast obywatelkami i obywatelami byliśmy po prostu mieszkańcami, a decyzje zapadały w biurze partii na Nowym Świecie w Warszawie lub na Kremlu w Moskwie.

Jako kraj przeszliśmy długą i burzliwą drogę, której cena jest wysoka. Jednak wystarczy popatrzeć na Polskę i Ukrainę, by mieć pewność, że było warto. Ukraina uzyskując niepodległość w 1991 roku miała większe PKB (dochód narodowy brutto) i wyższe HDI (poziom życia), niż Polska w 1989 roku.

Te 25 lat pokazało, że wcale nie musieliśmy się znaleźć w tym punkcie, w którym jesteśmy. Przez ostatnie lata przecież nie doświadczyliśmy kryzysów gospodarczych, jak Węgry, Łotwa, czy Słowacja. Naszej klasie politycznej daleko do korupcji w Czechach, czy Bułgarii, gdzie byli premierzy trafiają do więzienia. Żaden polityk nie zmonopolizował naszej polityki tak, jak Orban na Węgrzech, czy Fico na Słowacji. Nie udało się Giertychowi, to co niestety stało się na Litwie, po wprowadzeniu ustawowego „zakazu propagandy homoseksualnej”.

Wiem, że wykazuję się skrajną naiwnością, ale Ojcowie i Matki założyciele III RP mieli rację! I oczywiście, że można było lepiej, szybciej, bez takich kosztów społecznych, ale my startowaliśmy z gorszej pozycji niż Czechosłowacja, Węgry, czy wspomniana Ukraina.

Nie dajmy sobie wmówić, że jesteśmy nieudacznikami. Jesteśmy dużym krajem, w Unii Europejskiej i NATO, nieźle wykształconym, mobilnym. Zatrzymajmy się na chwilę i zastanówmy, co by było gdyby wybory w 1990 roku wygrał Stan Tymiński, a np. 10 lat temu do władzy doszła partia w rodzaju Samoobrony. Czy ktoś jeszcze pamięta Mecziara na Słowacji?

Tym bardziej cieszy mnie wczorajsza okładka Gazety Wyborczej i wspólna akcja z TVN-em - „Ludzie Wolności”. Całym sercem jestem za tym żebyśmy docenili tych, którzy zmienili ponurą rzeczywistość lat 80-tych, przeprowadzili nas przez trudne lata 90-te, aż do czasów współczesnych. Nie chodzi mi o wielkie nazwiska jak Kuroń, czy Geremek, ale o przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, biznesu, kultury, nauki i sportu, dzięki którym to wszystko się dokonało.

Nauczmy się cieszyć i doceniać to co osiągnęliśmy, chociażby po to żeby móc iść dalej. W moim rozumieniu polityki powinniśmy wyciągnąć wnioski z porażek w przeszłości, aby zmieniać teraźniejszość na lepsze. Politycy nie są od zarządzania państwem, ale od wizjonerstwa, a może po prostu do marzenia na jawie i zarażania swoją wizją innych.

Wtedy zmienimy to, czego nam się nie udało naprawić przez ostatnie 25 lat, aby nikt nie musiał już okupować Sejmu, nikt nie czuł się dyskryminowany i wykluczony, czy nie musiał emigrować za pracą.

Więcej o akcji: http://ludziewolnosci.pl
Trwa ładowanie komentarzy...