Trawka europejska: wolność jednostki vs. szkodliwość społeczna

Twój Ruch
Wszyscy jesteśmy kryminalistami. Bill Clinton, Donald Tusk oraz autor tych słów. A chodzi o tak powszechnie dostępną rzecz jak marihuana. Jednak obecnie obowiązujące prawo jest wyjątkowo restrykcyjne i powoduje, że każdy z nas może mieć poważne kłopoty, jak areszt, rewizje, wyrok który może nam złamać karierę zawodową, czy po prostu zniszczyć nasze dobre imię. Warto zastanowić się skąd tak wielki opór organów ścigania i polityków w tym temacie, w kraju w którym alkohol dostępny jest 24 godziny na dobę w sklepach, a nawet na stacjach benzynowych. Nie mam wątpliwości nasze państwo wykazuje się hipokryzją, przez co cierpią głównie przypadkowi obywatele, konsumujący marihuanę na własny użytek.

Pierwsza rzecz, która jest do natychmiastowej zmiany to rezygnacja ze zmian wprowadzonych w 2000 r., gdy Polska postanowiła zaostrzyć politykę antynarkotykową – wprowadzając karę pozbawienia wolności do 3 lat za posiadanie dowolnej ilości środków odurzających i substancji psychotropowych. Co prawda obecnie obowiązująca Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii w artykule 62a, daje możliwość umorzenia postępowania ze względu na mały stopień społecznej szkodliwości czynu, w przypadku posiadania ilości nieznacznej, przeznaczonej na własny użytek, jednak podstawowym problemem z tym zapisem jest fakt, iż wszystko zależy od wiedzy i przekonań samego prokuratora i jest bardzo uznaniowe. To taka gra w ruletkę. Mój postulat jest prosty należy określić kwotowo ilość legalnie posiadanej używki. Proponuję aby taką ilością były 3 krzaki marihuany i do 30 gram (ok. 1 uncja) suszu na uzytek własny.

Kolejna rzecz, to dopuszczenie marihuany do użytku w celach leczniczych. Znane są właściwości marihuany łagodzące objawy takich chorób jak np. epilepsja, stwardnienie rozsiane (SM), czy choroba Alzheimera. Szeroko opisywany był przypadek leku Sativex, który zawiera marihuanę. Lek ten łagodzi ból i redukuje skurcze mięśni. Jest on szczególnie zalecany przez lekarzy dla osób z SM. Niestety ten lek choć dopuszczony do sprzedaży w Polsce nie jest refundowany, co powoduje, że dawka miesięczna dla pacjenta w polskiej aptece kosztuje ok. 2500 złotych, a w Niemczech ok.10 euro!

A co na to Unia Europejska? Dlaczego piszę o marihuanie w kontekście wyborów do Parlamentu Europejskiego? Moim zdaniem Parlament Europejski ma to bardzo ważną rolę do spełnienia w tym temacie.

Pierwsze i najważniejsze. Parlament powinien powołać sprawozdawcę, który sporządzi raport opisujący stan prawny i społeczny we wszystkich 28 krajach UE. Obecnie każdy kraj prowadzi własną politykę narkotykową. Kupując legalnie trawkę w jednym kraju i wjeżdżając do innego stajemy się przestępcami. Dlatego UE powinno się przyjrzeć problemowi kompleksowo.

Dodatkowo Parlament Europejski korzystając z analiz najlepszych ekspertów w temacie nie będzie posądzany o podejście ideologiczne lub o uleganie wpływom różnych grup nacisku, jak np. przemysł farmaceutyczny.

Taki raport zaprezentowany na forum Parlamentu Europejskiego wraz z rekomendacjami byłby świetnym punktem wyjścia do rzetelnej, pozbawionej ideologicznej walki debaty nad wolnościami obywatelskimi z jednej strony i dobrem całego społeczeństwa z drugiej strony.

Kolejny pomysł na działanie na poziomie europejskim to Europejska Inicjatywa Obywatelska. Mój kolega i kandydat Europy+ Twój Ruch Maciej Kowalski szerzej o tym pisał na swoim blogu NaTemat.pl Jeśli petycja zbierze milion podpisów to trafi on do prac w Komisji Europejskiej, a dalej w razie pozytywnej oceny bedzie procedowany w Radzie i Parlamencie Europejskim.

Możecie podpisać petycję pod adresem: https://ec.europa.eu/citizens-initiative/REQ-ECI-2013-000023/public/
Trwa ładowanie komentarzy...