O autorze
Rocznik ’80. Od 2001 roku aktywnie działa na rzecz praw lesbijek, gejów, biseksualistów i osób transpłciowych.

Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, Szkoły Praw Człowieka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Szkoły Liderów Organizacji Pozarządowych.

Od 2004 do 2012 roku członek zarządu Kampanii Przeciw Homofobii, w tym w latach 2010-12 prezes zarządu. Pełnił funcję członka zarządu ILGA-Europe (Europejskiego Regionu Międzynarodowego Stowarzyszenia Lesbijek, Gejów, Biseksualistów, Osób Interseksualnych i Transpłciowych) z siedzibą w Brukseli (2006-10).
Pomysłodawca oraz prezes (2012-14)LGBT Business Forum.

W latach 2011-14 członek Ruchu Palikota/Twojego Ruchu. W 2011 kandydował z warszawskiej listy Ruchu Palikota do Sejmu, a w 2014 roku w wyborach do Parlamentu Europejskiego z warszawskiej listy Europa+ Twój Ruch.

Kocha europejskie i niezależne kino, śpiewające kobiety (bez pamięci Adele), Hiszpanię, Facebooka, swoją kotkę Lunę i psa Guzika.

Więcej: Wikipedia

Czy pensje europosłów to dobrze wydane pieniądze? To zależy tylko od wyborcy!

Według badania zamówionego przez SLD, do którego dotarła Rzeczpospolita 24 proc. respondentów uważa, że politykom, którzy chcą pracować w Brukseli, chodzi tylko o pieniądze. Myślę, że respondenci i tak są optymistami. Skoro nie ma praktycznie w tej kampanii dyskusji na programy europejskie, czy o wizje Unii Europejskiej, to powstaje wrażenie że jedyny powód obecności w PE to kasa. Dlatego rozmawiajmy o programach i walczmy o frekwencję.

NaTemat.pl w tym tygodniu pyta swoich blogerów, którzy kandydują do Parlamentu Europejskiego, co sądzą o zarobkach europosłów. Szczerzę mówiąc nic nie sądzę, bo dokładnie nie wiem ile zarabia europoseł. Domyślam się, że nikt w Parlamencie Europejskim nie głoduje. To nie politycy krajowi, ale sam Parlament decyduje o zarobkach osób w nim zasiadających, a pamiętajmy, że pomiędzy zarobkami w Luksemburgu, a Bułgarii jest przepaść. Polski poseł w Sejmie zarabia około 2500 euro. Wynajęcie mieszkania w Brukseli kosztuje ok. 1000 euro, do tego koszty życia w Strasburgu i Brukseli są znacznie wyższe, niż w Polsce. Stąd zapewne dysproporcja w zarobkach europosłów i europosłanek, a zarobkami w Polsce.

Według mnie najważniejsze pytanie brzmi: Czy te pieniądze są dobrze wydawane? Czy nasi reprezentanci dbają o interesy Polski, czy działają na rzecz wzmocnienia naszej pozycji w UE, czy są aktywni. Niestety wielu polityków widywanych jest częściej w studiach TVN i TVP w Warszawie, niż w budynkach unijnych w Brukseli. Traktują oni Parlament Europejski, jako przedłużenie polskiej polityki lokalnej. Zawsze gdy widzę Jacka Kurskiego w TV zastanawiam się, kiedy on w ogóle ma czas na podróże do Brukseli?

Znam dobrze Brukselę. Zarówno miasto, jak i instytucje unijne. Przez 4 lata byłem członkiem zarządu europejskiej federacji organizacji LGBT – ILGA-Europe. Co kilka tygodni kursowałem regularnie między Warszawą, a Brukselą, często spotykając polskich europosłów i europosłanki na lotniskach. Uwierzcie, że te podróże nie mają nic wspólnego z wakacjami. To po prostu część pracy.

Wrócę jeszcze do badania, o którym napisała Rzeczpospolita. Tylko 19 proc. z nas dekaruje, że 25 maja pójdzie głosować! To znaczy, że tylko dwóch wyborców na dziesięć podejmie świadomą decyzję. Pozostałe osiem osób na własne życzenie pozbawi się prawa decydowania. I to (o ironio!) dokładnie 25 lat po przywróceniu w Polsce demokracji i 10 lat po wstąpieniu Polski do UE.

Jeśli wkurza was, że politycy w Brukseli tyle zarabiają, to choć sami decydujcie kto was będzie tam reprezentował. Głosujcie na ludzi kompetentnych, znających mechanizmy funkcjonowania UE, a co bardzo ważne, osób które poruszają w swojej kampanii sprawy europejskie, a nie tylko lokalne.

Chciałbym Unii solidarnej, Unii mówiącej w sprawach zagranicznych jednym głosem, Unii w której instytucje takie, jak Komisja Europejska i Rada Unii Europejskiej są bardziej demokratyczne. 21 proc. respondentów w badaniu SLD uważa, że europosłowie niewiele mogą zdziałać. A ja mówię, że 80 proc. prawa obowiązującego w Polsce zależy właśnie od UE i aby to prawo było lepsze kandyduję do PE.
Trwa ładowanie komentarzy...